Kiedy jako dziecko słuchałam piosenki o zielonej Irlandii, nie przypuszczałam, że naprawdę jest tam, tak jak opisują: soczysta zielona trawa w lutym i palmy w ogrodach. Historia tej wyspy nie jest jednak tak sielankowa. Najeżdżani najpierw przez Anglonormanów w XII wieku, później przez Brytyjczyków, Irlandczycy byli pozbawiani praw cywilnych i ekonomicznych, a ich ziemie konfiskowane. W XIX wieku wielki głód spowodowany zarazą ziemniaczaną zmusił ludzi do emigracji do USA i Wielkiej Brytanii, zmniejszając liczbę ludności z ponad 8 do 4 milionów.
W XX wieku w czasie I wojny światowej nasiliły się walki o niepodległość Republiki Irlandzkiej (powstanie wielkanocne w 1916 r.) zakończone traktatem z 1921 r. Faktycznie dopiero po II wojnie światowej Irlandia została niepodległą republiką. Nie był to koniec walk – w Irlandii Północnej konflikt zakończył się dopiero w latach 90. ubiegłego wieku.
Przyjechałam do Dublina, stolicy Irlandii, zaledwie na dwa dni, z całym jednak bagażem informacji w głowie, żeby jak najlepiej rozumieć sytuację w kraju. Obecnie Irlandia kojarzy się z wielką emigracją Polaków, kolorowymi pubami i energiczną muzyką, jednak warto mieć historię z tyłu głowy.


Jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Dublina jest marka piwa Guinness, założona przez Artura Guinnessa ponad 250 lat temu. Tutaj w dawnym budynku z 1902 roku mieści się niezwykłe Muzeum Guinnessa.





Po drodze są też stanowiska degustacyjne, a na samym wierzchołku dochodzimy do przeszklonego obiektu z pubem, gdzie można dostać pintę Guinnessa w ramach biletu. Jest to też jeden z najlepszych punktów widokowych na Dublin.


Od niedawna w ofercie dostępny jest też Guinness 0.0, więc jeśli nie pijecie alkoholu, jak ja, też macie okazję spróbować chmielowego napoju.
Ps. Alkohol jest szkodliwy dla zdrowia, dlatego nie piję go i odradzam to innym. Samo piwo pozbawione alkoholu wręcz przeciwnie: zawiera korzystne dla organizmu minerały i działa oczyszczająco na nerki.
Pogoda podczas pobytu była bardzo kapryśna: raz słońce, raz deszcz, a dodatkowo w Europie szalały orkany. Zwiedzałam więc pod parasolem i pomiędzy kroplami.









Polecam serial „Rebellion” na Netfliksie, przybliżający tamte czasy.


W markecie kupiłam także adapter do kontaktu, bowiem zupełnie zapomniałam, że są tutaj angielskie typy wtyczek z trzema bolcami.
Kolejny dzień to spacer wzdłuż rzeki Liffey i walka z wiatrem i deszczem. Pomimo tego klimat cieplejszy, niż w Polsce.












Skoro mowa o pubach, podrzucam piosenkę wykonaną właśnie w pubie w Dublinie.
I kolejna, która absolutnie skradła moje serce dla Irlandii:
Jeśli szukacie jeszcze więcej muzycznych inspiracji z Irlandii, polecam film „Once” i musical pod tym samym tytułem.
Innym intrygującym obiektem, którego nie zdążyłam zobaczyć, jest więzienie Kilmainham, które przestało być używane w latach 20. ubiegłego wieku i przemianowano je na muzeum. Wykorzystano je później w serialu „Rebellion” i filmie „W imię ojca„.

Nie weszłam też do biblioteki Trinity College, chociaż miałam na to wielką ochotę. Jeśli nie macie problemu z zapłaceniem 18 EUR, to takie zdjęcie może być waszą pamiątką.

Irlandia to oczywiście nie tylko Dublin, ale zamki, klify, parki narodowe i jeszcze więcej miejsc, które niestety nie zdążyłam odwiedzić. Może kiedyś się przełamię do ruchu lewostronnego i zrobię objazdówkę po wyspie 🙂
____________
Więcej zdjęć:
https://photos.app.goo.gl/vLdCuh69yuSHM6PQ7
Inspiracje:
https://www.busemprzezswiat.pl/2019/07/dublin-atrakcje-zwiedzanie-co-zobaczyc/
https://www.podrozepoeuropie.pl/dublin-zwiedzanie/
https://www.belekaj.eu/pl/dublin/
https://www.podrozepoeuropie.pl/muzeum-guinness-dublin/
Guiness storehouse (bilet 24 EUR)
https://www.guinness-storehouse.com/en/tickets
Nocleg:
https://www.booking.com/hotel/ie/abigails-budget-accommodation.pl.html
Mapa miejsc: